Rzeczozmęczenie

Rzeczy. Wszędzie rzeczy. Każdej musiałam kiedyś poświęcić czas żeby ją wybrać, kupić. Przynieść ze sklepu albo z paczkomatu.

Każda rzecz, którą posiadam, w mniejszy lub większy sposób zajmuje moją uwagę. Każda zajmuje miejsce w mojej szafie, na biurku, w kuchni, łazience. To pudło z nienoszonymi ubraniami, które “kiedyś wystawię na Vinted”, książki: połowa przeczytana raz, druga połowa nieprzeczytana nigdy. Do ilu z nich kiedyś wrócę albo komuś pożyczę, bo były takie świetne? Wszystkie nietrafione kosmetyki; gry planszowe, w które nie graliśmy od co najmniej pięciu lat, a może dłużej. Kilkanaście świeczek, każdą zapalona po jednym razie, bo zapach niektórych jest zbyt intensywny, a inne są parafinowe, a przecież to niezdrowe wdychać parafinę, więc ich nie używam.

Mogę wymieniać bez końca.

Wszystkie zajmują przestrzeń i często sprawiają, że na liście rzeczy do zrobienia pojawiają się nowe punkty, bo trzeba te rzeczy odkurzać, przestawiać przy sprzątaniu, serwisować, prać, czasem spakować do kartonów w razie przeprowadzki czy remontu.

Od dłuższego czasu bliski jest mi minimalizm i chciałabym posiadać możliwie najmniej rzeczy: mieć ich tyle, ile potrzebuję… i ani trochę więcej. Staram się kontrolować ilość posiadanych rzeczy, i kupować nowe spodnie dopiero jak pozbędę się innych, których nie noszę. Nie mam oporów żeby sprzedać książkę, którą dostałam na urodziny 10 lat temu (i do której nie zajrzałam) “bo to był prezent”. Jeśli chodzę na ściankę wspinaczkową raz na rok, wolę za każdym razem wypożyczać buty, niż trzymać je w domu w szafie.

Fantastycznym ułatwieniem w porządkowaniu rzeczy jest OLX i możliwość sprzedawania lub oddawania za darmo praktycznie wszystkiego – od ubrań przez meble do pozostałości po remoncie. Inną opcją (jeszcze wygodniejszą, bo nie trzeba czekać, aż znajdzie się kupujący) jest “Eko Zwrot” w aplikacji InPost. Trzeba wejść w apkę, wybrać “Zwracam” → “Nowa przesyłka” i “Puść w Obieg”. Wystarczy wybrać rozmiar paczki i napisać, jakie rzeczy chcesz oddać, i możesz je wysłać po prostu paczkomatem do Fundacji, która już się zajmie resztą.

W Warszawie (i pewnie w innych miastach też) funkcjonuje kilka miejsc, gdzie można przynieść swoje zalegające rzeczy – więcej info znajdziecie na stronie miasta.

To naprawdę niesamowite, że pozbywanie się nadmiaru rzeczy daje też uczucie przestrzeni w głowie, a układanie stosu „niepotrzebne” przypomina, że najważniejsze rzeczy w życiu TO NIE RZECZY.


Tytuł tekstu jest inspirowany książką “Rzeczozmęcznie” Jamesa Wallmana, którą czytałam parę lat temu. Książka trochę “przegadana”, można byłoby ją streścić na 40 stronach, ale jest kilka ciekawych fragmentów, więc jeśli temat cię ciekawi, polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *