Nie ma jednego wzoru

Lubię poznawać ludzi, bo każdy ma za sobą jakąś niezwykłą historię. Lubię słyszeć te historie, bo są dla mnie dowodem na to, że życie może się potoczyć na milion różnych sposobów. Dzięki nim jakoś bardziej wiem, że można żyć różnie.
Że na różne sposoby można być szczęśliwym (i nieszczęśliwym również). Bo nie ma jednego wzoru na spełnione życie.

Że można mieć pracę-pasję od zawsze, albo dojść do tego, co się lubi robić, dopiero na emeryturze.
Można też mieć pracę, która jest po prostu okej, i nie chcieć od niej niczego więcej.
Że można zakochać się po czterdziestce, albo lubić podróże i chcieć mieszkać co kilka lat w innym miejscu.
Że można wybudować sobie dom, zanim się w ogóle będzie w związku.
Że można iść na studia dzienne, mając małe dzieci.
Że można być logopedą przed południem, a wieczorem uczyć swinga.
Że można pracować, pisząc bajki dla dzieci.
Albo być testerem oprogramowania i pisarzem jednocześnie.

Mam w swoim otoczeniu wiele inspirujących osób i bardzo mnie to cieszy, bo historie ich żyć przełamują moje utarte przekonania — te, o których istnieniu nawet nie wiedziałam — i są dla mnie informacją: można żyć różnie.

Jeszcze nie wiem konkretnie, jak chciałabym spędzać życie i co da mi szczęście.
Ale to nic, jeśli dowiem się tego mając 30 albo 73 lata.
Najważniejsze, że chce mi się szukać i próbować — zostawiać to, co mi przestało pasować, i próbować czegoś innego.

I to nie jest marnowanie życia, jak mi się wcześniej wydawało, tylko proces, który na pewno do czegoś doprowadzi.

• 2 lipca 2023 •